Opinia Rzecznika TSUE do sprawy C-520/21 w najbliższy czwartek. Tocząca się na forum TSUE sprawa o sygn. C-520/21 dotyczy powództwa wytoczonego przeciwko Bankowi Millennium przez Arkadiusza Szcześniaka prezesa stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu o zapłatę wynagrodzenia za to, że bank przez lata obracał jego środkami wpłacanymi w formie rat kapitałowo-odsetkowych.
Tak prawdopodobnie będzie i tym razem, a wyrazem tego może stać się opinia Rzecznika Generalnego, która opublikowana zostanie 16 lutego o 9.30. Ten wysoki urzędnik TSUE opiniuje sprawy, którymi mają zająć się unijni sędziowie, zwykle jego stanowisko jest zbliżone do tego, które później prezentuje TSUE.
Opinia z dnia 16 lutego 2023 rzecznika generalnego TSUE Anthony Michael Collins w sprawie C-520/21 została opublikowana, a jej skutki mogą mieć istotne znaczenie dla osób posiadających kredyty frankowe, znanych jako frankowicze. Opinia dotyczy skutków uznania umowy kredytu hipotecznego za nieważną ze względu na nieuczciwe warunki.
Dodatkowo, warto pamiętać, że istnieje ryzyko, iż wyrok TSUE może nie potwierdzić opinii Rzecznika Generalnego. W takiej sytuacji, frankowicze będą musieli dostosować swoje roszczenia do nowej sytuacji prawnej. Opinia Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie C-520/21 stanowi istotne wsparcie
"Po zapoznaniu się z opinią Rzecznika Generalnego, nadzór finansowy podtrzymuje w całości opinię wyrażoną przez Przewodniczącego KNF przed TSUE w dniu 12 października 2022 r
lirik lagu asep irama aku dilahirkan untuk siapa. Lada dzień Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej powinien wydać orzeczenie na które czekają wszyscy frankowicze w Polsce, gdyż w orzeczeniu tym znajdą się odpowiedzi udzielone na pytanie prejudycjalne skierowane przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości jest tak bardzo istotne, ponieważ wydane w tym trybie rozstrzygnięcia posiadają moc prawnie wiążącą, co oznacza, że sądy krajowe państw członkowskich Unii Europejskiej muszą się do nich stosować bądź wystąpić z ponownym pytaniem prejudycjalnym do TSUE. Korzystny dla frankowiczów wyrok Trybunału może w końcu rozwiać wszelkie wątpliwości prawne związane z kredytami we frankach szwajcarskich, nic więc dziwnego, że wszyscy czekają na to orzeczenie z niecierpliwością, frankowicze co prawda z nadzieją, lecz banki ze strachem. Wydanie przez Trybunał orzeczenia w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne sądu krajowego poprzedza sporządzenie przez Rzecznika Generalnego TSUE opinii, opinia taka w polskiej sprawie wydana została już w maju br. i jest w całości korzystna dla kredytobiorców. W opinii tej możemy bowiem przeczytać że sąd krajowy nie jest uprawniony do zmiany treści warunku, co do którego stwierdził, że ma on nieuczciwy charakter, przepisy dyrektywy należy w istocie interpretować w ten sposób, iż sprzeciwia się ona uregulowaniu prawa krajowego, które zezwalałoby sądowi krajowemu na uzupełnienie rzeczonej umowy poprzez zmianę treści owego warunku. Wydanie przez TSUE wyroku zgodnego ze sporządzoną opinią, a tak zwykle bywa, że Trybunał podziela stanowisko wyrażone przez Rzecznika, będzie nie tylko podtrzymywać dotychczas przyjętą przez Trybunał linię orzeczniczą, lecz przede wszystkim powinno ujednolicić orzecznictwo w polskich sprawach frankowych. Orzekając w sprawach frankowych zdarzało się bowiem, że sądy nie do końca wiedziały jak do tematu podejść i problem rozwiązać, powodowało to więc, że wydawano rozbieżne wyroki, które nie zawsze były korzystne dla frankowiczów. W orzecznictwie polskich sądów bez większych trudności możemy znaleźć wyroki w których np. sądy uznając za niedozwolone konkretne postanowienie umowy kredytowej, zastępowały je inną regulacją, by w ten sposób wypełnić powstałą lukę. Takie działania odbywały się zwykle z korzyścią dla banków, gdyż w ten sposób minimalizowano ich straty. Na skutek takich zabiegów sądy nie orzekały np. o nieważności zawartej umowy, choć w niektórych przypadkach powinny, gdyż na skutek wyeliminowania z umowy klauzul niedozwolonych umowa nie mogła być dalej wykonywana, lecz zapisy abuzywne zastępowały innymi postanowieniami dzięki którym umowa nadal trwała, a banki nie ponosiły praktycznie żadnych konsekwencji tego, że zawierały w umowach z konsumentami niedozwolone postanowienia. JAK ZMIENI SIĘ SYTUACJA FRANKOWICZÓW PO WYROKU TSUE Wyrok TSUE powinien wyeliminować wskazane praktyki, a trwające postępowania powinny szybciej się zakończyć, w końcu jeden z problemów związanych z kredytami we frankach zostanie rozwiązany. Podkreślić jednak należy to o czym niewiele osób jeszcze wspomina, że sprawy sądowe frankowiczów nadal będą postępowaniami trudnymi wymagającymi zaangażowania doświadczonych prawników z najwyższej półki. Zakładając, że wyrok będzie korzystny i zgodny z opinią wydaną przez rzecznika TSUE można się nadal spodziewać, że banki przedstawią swoją własną interpretację orzeczenia TSUE. W związku z powyższym w sądach nadal będzie trwała walka na argumenty aby przedstawić orzeczenie w sposób korzystny dla frankowicza który walczy z bankiem. Nawet po wyroku TSUE należy zakładać, że sędziowie którzy do czasu orzeczenia nie są przychylni frankowiczom nadal będą szukali możliwości aby orzekać na korzyść banku. W sądzie zatem konieczne będzie odpowiednie przeprowadzenie postępowania w I instancji aby w razie czego bez problemu obalić nie korzystne orzeczenie w II instancji. Należy także pamiętać, że orzeczenie TSUE to nie wszystko. W sądzie należy mieć pełną argumentację opartą nie tylko na wyroku TSUE ale także na wielu innych elementach np wyrokach SN. Z ostatnich wypowiedzi przedstawicieli banków w szczególności z listu skierowanego do polskiego rządu jasno wynika, że banki obawiają się ogromnych kosztów jakie poniosą jeśli frankowicze zdecydują się składać pozwy w sprawach kredytów we frankach. Prawnicy banków już pracują nad argumentacją, którą przedstawiają w prasie. Obecnie ma to zniechęcić osoby posiadające kredyty frankowe poprzez wykazanie dużego ryzyka związanego z możliwością przegrania sprawy w sądzie. Prawnicy banków starają się umniejszyć znaczenie wyroku TSUE poprzez sprytne manipulacje. Wskazują, że wyrok TSUE dotyczyć będzie tylko konkretnej sprawy, że dotyczy tylko jednego konkretnego stanu faktycznego, w najgorszym wypadku tylko jednego banku i jednego rodzaju kredytu. Wyroku TSUE jeszcze nie ma, a kreatywność banków już jest bardzo duża, więc można przypuszczać, że sztaby prawników od maja pracują nad argumentacją, która będzie miała za zadanie znacznie spowolnić postępowania sądowe oraz poddać w wątpliwość racje przedstawiane przez frankowiczów. W JAKIM ZAKRESIE WYROK TSUE POMOŻE FRANKOWICZOM Z pewnością Po wyroku TSUE banki będą w defensywie, aby jednak wykorzystać moc argumentów i nie poddać się mylnym interpretacją prawników reprezentujących interesy banków musimy mieć po naszej stronie prawników którzy trafnie przedstawią argumenty płynące z wyroku TSUE. Do zadań prawników będzie należało wykazanie m. in. , że wyrok TSUE dotyczy kredytów indeksowanych oraz denominowanych. Nie da się jednak wygrać sprawy frankowej jedynie opierając się na wyroku TSUE, będzie to jedynie kolejny argument który prawnicy muszę wykorzystać w prowadzonych z bankami sporach sądowych. CZY WYROK TSUE ZAKOŃCZY PROBLEM KREDYTÓW FRANKOWYCH Banki powinny być zainteresowane polubownym rozwiązaniem sprawy tych frankowiczów, którzy nie zdecydowali się jeszcze na dochodzenie swoich praw w sądzie, gdyż każde kolejne postępowanie sądowe, po korzystnym dla frankowiczów wyroku TSUE, będzie generować po stronie banków dodatkowe koszty wobec małych szans na wygranie procesu. Niestety istnieje również ryzyko, że korzystny wyrok TSUE zaangażuje rząd do podjęcia zdecydowanych kroków by kwestię kredytów we frankach załatwić. Już od dłuższego czasu Związek Banków Polskich wskazuje, że wyrok TSUE zgodny z wydaną przez Rzecznika opinią, spowoduje wręcz katastrofę dla całego sektora bankowego, gdyż banki nie będą w stanie udźwignąć wielomilionowych strat, które wygenerowane zostaną roszczeniami klientów, możliwe więc, że z pomocą przyjdzie rząd, który wprowadzi odpowiednie rozwiązania prawne celem ochrony banków. Choć taki scenariusz może wydawać się nieco abstrakcyjny i w odczuciu kredytobiorców na pewno będzie niesprawiedliwy, gdyż wówczas kredytobiorcy, którzy nie zdecydowali się na złożenie pozwu nie odzyskają wszystkich swoich pieniędzy, to jednak nie jest tak zupełnie nierealny, w końcu inne kraje europejskie właśnie z takiego rozwiązania skorzystały. Wyrok TSUE na pewno wywoła sporo zamieszania i korzystny dla kredytobiorców będzie stanowić nie lada orzech do zgryzienia dla banków. Pewnym jest jednak, patrząc na obecną narracje banków, że banki nie wprowadzą żadnych systemowych rozwiązań dla frankowiczów, nie będą się zgadzały na ugody i nadal będą prowadziły politykę zniechęcania frankowiczów do podjęcia działań przed sądem tak więc jedyną drogą do odzyskania pieniędzy pozostanie droga sądowa. Ocena adwokata (tylko dla zalogowanych)
4 października 2019, 8:30 | Business Insider | Wyrok TSUE. Eksperci komentują, że jest za wcześnie by mówić o pełnym sukcesie frankowiczów Foto: Shutterstock/ vitstudio O orzeczeniu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości rozmawiamy z prawnikami kancelarii Kochański i Partnerzy: Mateusz Ostrowski, Adwokat, Partner, Szef Praktyki Postępowań Sądowych, Andrzej Pałys, Adwokat, Starszy Prawnik, Weronika Magdziak, Adwokat, Prawnik Mateusz Ostrowski: - Analitycy nie są zgodni, ale jedno jest w zasadzie pewne, może przybyć spraw sądowych, w których prawdopodobnym i wiodącym roszczeniem kredytobiorców będzie żądanie uznania umowy za nieważną. Dostrzegamy poglądy tych, którzy twierdzą, że po wyroku TSUE może powstać problem systemowy, którego ryzyko przeniesione zostanie wprost na sektor bankowy, co może zagrozić stabilności sektora bankowego lub co najmniej banków o największym udziale hipotek frankowych. Ja nie byłbym takim pesymistą, ponieważ czarny scenariusz mógłby się zmaterializować, gdyby do sądu poszli wszyscy frankowicze i przy założeniu, że wszyscy wygrywają swoje sprawy w tym samym czasie. Ten scenariusz z założenia jest mało realny, chociażby z punktu widzenia bardzo dużej reformy procedury cywilnej i wzroście kosztów sądowych, co znacząco opóźni skłonność do pójścia do sądów. Skłaniałbym się bardziej ku teorii, że orzeczenie TSUE nie będzie miało negatywnych konsekwencji dla sektora, ale obiektywnie zignorować nie możemy, że zyskowność niektórych banków może ucierpieć, co najmniej tych o największym udziale hipotek frankowych. Jednakże znając profesjonalizm osób kierujących tymi instytucjami, można być spokojnym o to, że banki zapewniły sobie odpowiednie finansowanie kapitału. Wspomniana nowelizacja procesu cywilnego oraz wzrost kosztów postępowania sądowego i niepewność z tym związana tylko działa na korzyść sektora bankowego, ponieważ powoduje, że ryzyko potencjalnie przegranych spraw zostanie rozłożone w czasie. Nie martwiłbym się o kryzys gospodarczy ponieważ, zgodnie z zapewnieniami NBP, sektor bankowy jest mocno skapitalizowany i rynek już częściowo dokonał wyceny przegrania spraw, obniżając indeks giełdowy WIG - bank o 10 %, a sytuacja jest stabilna i pod kontrolą KNF. Weronika Magdziak: -Wyrok TSUE, ogłoszony 3 października, nie doprowadzi do tego, że wszystkie umowy kredytowe na mocy tego orzeczenia zostaną uznane za nieważne. To nadal są sprawy indywidulane. Wszystko pozostaje w gestii polskich sądów, a orzeczenia sądów mogą nadal bardzo się różnić. Frankowiczom prawdopodobnie łatwiej jednak będzie wygrywać spory z bankami, ale nie mamy w Polsce prawa precedensowego, jak w systemie anglosaskim. Jedno orzeczenie nie będzie miało bezpośredniego przełożenia na wszystkie sprawy, ale może mieć wpływ na kształtowanie się orzecznictwa w sprawach „frankowych” z uwagi na dokonanie przez TSUE interpretacji Dyrektywy 93/13/EWG. Należy jednak pamiętać, że TSUE dokonał jedynie interpretacji wąskiego obszaru norm, gdyż był związany pytaniami prejudycjalnymi skierowanymi przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Andrzej Pałys: - W mojej ocenie samym orzeczeniem frankowicze rozczarowani raczej nie są, ekscytację przeżywali już przy samej Opinii Rzecznika Generalnego TSUE, natomiast fajerwerki mogą być wypalone zbyt wcześnie i rozczarowanie może przyjść wraz z zapadaniem orzeczeń w sądach powszechnych. Przed ogłoszeniem orzeczenia przez TSUE, popularne stało się przeświadczenie, że banki namawiały do wzięcia tych kredytów, bo mogły na nich więcej zarobić. - Istota popularności kredytów hipotecznych w walutach obcych wynikała z tego, że ze względu stopy procentowe w Szwajcarii były dużo niższe od krajowych, kredyty te były dużo bardziej atrakcyjne dla kupujących mieszkanie, dopóki szwajcarski bank centralny bronił kursu franka. Przy zbliżonej do przeciętnej kwocie udostępnionej i wypłaconej na przykład deweloperowi, rata miesięczna była o ok. 1/3 niższa niż dla kredytów złotowych. - Banki nie mogły wiedzieć, że dojdzie do załamania kursu franka szwajcarskiego, a większość pracowników banków - jeżeli decydowała się na kredyt hipoteczny - też wybierała denominowany czy indeksowany we frankach (na znacznie mniejszą skalę też w innych walutach, jak na przykład japoński jen). Były bardziej atrakcyjne właśnie ze względu na wysokość comiesięcznych rat. W niektórych bankach dzięki takim kredytom pożyczający miał większą zdolność kredytową. Spory frankowe nie dotyczą namawiania na kredyty frankowe. Nie chodzi też o to, jak bank informował o ryzyku kursowym i jego konsekwencjach. Sedno tego problemu sprowadza się do tabeli kursów walut obcych i li tylko hipotetycznej możliwości dowolnego kształtowania tych kursów. Klient nie wiedział w jaki sposób te tabele są tworzone, i choć wewnątrz banków procedura tworzenia tabel była znana, a kursy były rynkowe, to w świetle przepisów prawa i orzecznictwa wydaje się nie mieć to znaczenia. - Zarzuty wobec tych kredytów są różne, ale z pewnością gdyby nie gwałtowny wzrost kursu franka, który spowodował niemal dwukrotny wzrost salda kredytu, kredytobiorcy nie zdecydowaliby się na sądową batalię z bankami. Roszczenia klientów też są różne, część kredytobiorców wnosi o unieważnienie całej umowy, a część o wyeliminowanie klauzul indeksacyjnych i potraktowanie kredytu jako złotowego, tyle że z oprocentowaniem LIBOR. - Dotychczas rozstrzygnięcia sądowe były bardzo różne, a orzecznictwo niejednolite, to dlatego jeden z sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie zdecydował się na skierowanie pytań prejudycjalnych do TSUE. Było wiadomo, że ten wyrok nie rozstrzygnie sporów, ale pomoże w wykładni prawa europejskiego, zwłaszcza w przypadku unijnej Dyrektywy 93/13. Głównym celem dyrektywy nie jest karanie przedsiębiorcy (w tym przypadku banku), natomiast chodzi o zniechęcenie do stosowania niedozwolonych klauzul oraz przywrócenie równowagi stron umowy poprzez wyeliminowanie przepisów godzących w prawa konsumenta - Spór w polskich sądach nadal będzie toczył się głównie wokół skutków abuzywności, natomiast klauzule indeksacyjne uznawane są co do zasady za niedozwolone, z uwagi na wpis postanowień do rejestru klauzul niedozwolonych. Prawo krajowe jest decydujące przy rozstrzyganiu sporów frankowiczów z bankami, a TSUE w ogóle nie brał pod uwagę tak istotnych jego zapisów, jak choćby artykuł 358 par. 2 Kodeksu cywilnego. - Gdy te kredyty były najbardziej popularne, w latach 2005-2008 treść art. 358 była inna niż obecnie, niektóre sądy nie biorą pod uwagę tego artykułu, gdyż wszedł w życie dopiero 24 stycznia 2009 r. Jednak przepis ten może być potraktowany jako dyspozytywny, bo celem jego nowelizacji było umożliwienie spełnienia zobowiązania w walucie polskiej w przypadku gdy wyrażone ono było w walucie obcej. Przepis pozwalałby na uzupełnienie treści umowy kredytowej kursem średnim NBP w miejsce kursu z tabeli banku. Podkreślić należy, że nie jest to przepis o charakterze ogólnym, do którego ograniczało się zapytanie prejudycjalne do TSUE. Właśnie w tym kontekście zbyt daleko idące są twierdzenia, że kredyty nie będą mogły być przeliczane po kursie średnim NBP. Czy te umowy powinny być traktowane jako złotowe ze stawką LIBOR CHF, tego domagało się wielu frankowiczów? - Jest to zbyt drastyczna, zbyt daleko idąca interpretacja. Dyrektywa UE nie ma na celu ukaranie jednej ze stron, ma na celu przywrócenie równowagi pomiędzy stronami, poprzez wyeliminowanie nieuczciwych warunków umowy. Gdyby kredyty frankowe potraktowane zostały jako złotowe ze stawką LIBOR, to banki musiałyby dopłacać do kredytów. Takie rozwiązanie problemu byłoby również krzywdzące dla osób, które brały kredyt hipoteczny w polskiej walucie, bo każdy chciałby mieć odfrakowiony kredyt frankowy przy stawce LIBOR, gdy w Szwajcarii są ujemne stopy procentowe. Ponadto zmieniłoby charakter i główny przedmiot umowy, co jest niemożliwe na gruncie prawa polskiego, a co istotne potwierdził to również Trybunał. Należy podkreślić, że unieważnienie umowy nie zawsze będzie korzystne dla kredytobiorcy albowiem musi się on liczyć z obowiązkiem zwrotu tego co otrzymał od banku. Czy możliwy jest kompromis, aby uniknąć kilkuset tysięcy pozwów i kosztów zarówno dla banków jak i frankowiczów? (propozycja): - Takim kompromisem byłoby rozliczenie umów po kursie średnim NBP, który jest miernikiem obiektywnym i niezależnym od żadnej ze stron umowy. Karą dla banku będzie wówczas to, że nie zarobił na spreadach.
Może na tym polega nieszczęście, że jeśli komuś daje się za dużą władzę i ten ktoś ma zbyt duży wpływ w systemie politycznym na kształt stanowionego prawa, to najczęściej wpada we własne sidła – o sytuacji banków po wyroku TSUE w sprawie umów frankowych mówi prof. Witold Modzelewski. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozwiąże problem frankowiczów?Może rozwiązać. Do tej pory odwoływaliśmy się do opinii rzecznika generalnego TSUE z 14 maja tego roku w sprawie państwa Dziubaków, czyli do treści stanowiska i poglądów prawnych tam wyrażonych oraz do dominującej praktyki, w której Trybunał Sprawiedliwości podzielał z reguły stanowisko wyrażone przez rzecznika. To, że najczęściej Trybunał podzielał poglądy wyrażone przez rzecznika, świadczy o autorytecie, o randze tego organu. Wobec tego można było przyjąć, że wyrok ten usunie dylematy, które pojawiły się w polskim orzecznictwie. Inaczej mówiąc, ten wyrok może doprowadzić do ujednolicenia judykatury, która będzie bliższa treści polskiemu prawu – będzie zgodna z gramatycznym brzmieniem polskiego prawa, które w tym przypadku jest po stronie kredytobiorców. CZYTAJ TEŻ | KULISY "FRANKOWEJ" KATASTROFY Frankowicze z dużymi nadziejami czekali na ten nic nie było przesądzone. Jak wiadomo, nieznane są wyroki boskie i sądu. Było możliwe, że po pierwsze, TSUE nie podzieli stanowiska rzecznika. Po drugie, podzielając to stanowisko co do istoty, zawęzi zakres przedmiotowy tego poglądu, co zresztą się Trybunałowi nie raz zdarzało, że dotyczyć ono będzie tylko ściśle pojętego na przykład stanu faktycznego lub też rodzaju kredytu, a jak wiemy, tych kredytów jest co najmniej trzy rodzaje. Frankowicze dobrze spłacają kredyty, ale ich zadłużenie nie spada Tak jest. Kredyty waloryzowane, indeksowane...To są te główne. Kredyty waloryzowane, czyli wyrażone formalnie w walucie obcej, lecz wypłacane i wpłacane w złotych. Jest również kredyt indeksowany, w którym kwota wyrażona jest normalnie w walucie polskiej, ale indeksowana względem waluty obcej. Jest to odmiana waloryzacji zwana denominowaną, czyli kredyt, który formalnie jest jakoby kredytem walutowym, natomiast tej waluty nigdy nie było. Można było snuć rozmaite warianty; również takie, że Trybunał i sąd mogły uznać, że to jest dość wąska kognicja sprawy, rozstrzygnięcie dotyczy tylko ściśle określonego rodzaju kredytu (indeksowanego), a w pozostałych przypadkach stanowiska nie zajmować, w związku z tym niechaj się rzeczy toczą odrębnie. Ale to, co w tej sprawie jest istotne, to swoisty szantaż, który jest sformułowany publicznie, a w moim przekonaniu wykraczający poza procedury, które powinny być przestrzegane. Mamy do czynienia z nieznaną w historii niefrasobliwością biznesową ze strony banków Co konkretnie ma Pan na myśli?Mam na myśli to, że wystosowano list, czyli był czyniony niedwuznaczny nacisk na Trybunał, aby nie podzielił on poglądu wyrażonego przez rzecznika. Mowa o tym w liście podpisanym przez ekonomistów, a w rzeczywistości w interesie banków, za pomocą czego wywiera się presję na Trybunał, aby kierował się on interesami banków, a nie poglądem wyrażonym przez rzecznika. Ponieważ ten wyrok w tym przypadku będzie dla banków bardzo groźny. Nie w sensie prawnym, tylko w sensie ekonomicznym. CZYTAJ TEŻ | FRANKOWICZE. DWA MILIONY LUDZI ZE ZŁAMANYMI NADZIEJAMI [REPORTAŻ] Zanim porozmawiamy o tym, czy ten wyrok może zatrząsnąć bankami w posadach, to chciałabym jeszcze wrócić do ekonomicznej istoty problemu tych kredytów. Wiemy, że one są różnorodne. Ale czy jest kwestia, która je łączy, jest dla nich wspólna?Pani redaktor, po pierwsze wspólnym jest pytanie o to, czy jest to kredyt walutowy, czy złotowy. To pierwszy problem, który dzieli. Jeżeli bowiem jest to kredyt walutowy, to ma to inne konsekwencje prawne, a inne są konsekwencje, gdy to jest kredyt złotowy. Drugą sprawą jest to, czy klauzula, która decyduje o tym, że wielkość kapitału ulega zmianie w wyrażeniu złotowym, czyli poprzez denominację, waloryzację czy też indeksację, w zależności od używanych pojęć, to czy ta klauzula określająca, jak się zmienia w relacji do określonej waluty wartość owego kapitału jest wadliwa w części dotyczącej kursu, do którego się odwołuje, czy też nieważna jest cała klauzula walutowa. Bo jak wiemy, przedstawiciele banków na siłę dzielą klauzule, mówiąc, że to są dwie klauzule, że odrębna jest klauzula walutowa, a odrębna jest klauzula kursowa. Czyli nawet gdyby odwołanie się do kursu obciążone byłoby nieważnością, bo na przykład był to kurs woluntarystycznie określany przez bank, to sama klauzula walutowa jest ważna, ponieważ jest odrębna. Znowu tu przeciwnym poglądem jest to, że to jest jedna klauzula, bo klauzula walutowa musi się odwoływać do jakiegoś kursu i jeżeli w jakiejś części jest ona nieważna, bo jej część dotycząca odwołania się do kursu jest nieważna, to po prostu jest nieważna, bo się odwołuje do niczego. Jest jeszcze trzeci element, który jest najczęściej pomijanym przez ekspertów, zwolenników polityki banków, stojących na stanowisku, że sprawy w ogóle nie ma, bo rozwiązał ją artykuł 69 ustęp 3 prawa bankowego z 2011 roku. Tylko, że jeżeli on by nawet cokolwiek rozwiązywał, to robiłby to w stosunku do umów zawartych od wejścia w życie tych przepisów. Ponieważ prawo nie może działać wstecz; w Polsce obowiązuje konstytucyjna zasada nieretroaktywności stanowienia prawa. A to jest prawo publiczne, więc jeżeli sprawa uległa jakoby „legalizacji” poprzez tę zmianę prawa bankowego, to oczywiście ta legalizacja nie mogła objąć umów zawartych przed wejściem w życie tych przepisów.
Szanowni Państwo, wydana w dniu dzisiejszym przez Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej opinia w sprawie Dziubak vs. Raiffeisen (C-260/18) jest już dostępna na stronie TSUE. Mogą się Państwo z tą opinią zapoznać po kliknięciu –> TUTAJ. Publikujemy także komentarz adw. Marcina Szymańskiego – partnera DT do tej opinii. Komentarz dostępny jest po kliknięciu tutaj —> adw. M. Szymański – komentarz w sprawie Dziubak Pan Mecenas Szymański był dziś obecny w Luksemburgu, dzięki czemu mogliśmy szybko przekazać Państwu dobre wiadomości na naszej stronie FB [źródło fotografii: Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej]
Frankowicze – Opinia Rzecznika Generalnego TSUE W dniu 14 maja 2019 r. Rzecznik Generalny TSUE wydał długo oczekiwaną przez Frankowiczów opinię w sprawie wniosku o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym złożonego przez Sąd Okręgowy w Warszawie (sygn. C-260/18). Sąd nie może zastosować kursu średniego NBP W pierwszej kolejności Rzecznik Generalny wskazał, iż w świetle dyrektywy 93/13/EWG sądy krajowe nie mogą uzupełniać luki w umowie – w zakresie nieuczciwych warunków umowy określających sposób i wysokość świadczenia – w drodze odwołania się do przepisów prawa krajowego o charakterze generalnym, które odwołują się do zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów. W ocenie Rzecznika przepisy takie nie są bowiem przepisami o charakterze dyspozytywnym. Innymi słowy, przyjąć należy, iż wykluczone jest stosowanie średniego kursu NBP (jako rzekomo zwyczajowo stosowanego w przypadku umów o kredyt indeksowany) w celu zastąpienia nim klauzul waloryzacyjnych, nawet jeśli nieuzupełnienie powstałej luki skutkowałoby upadkiem całej umowy. Do sądu należy natomiast sprawdzenie, czy umowę pozbawioną nieuczciwych postanowień można nadal wykonywać. Istotna jest wola konsumenta Ponadto, Rzecznik Generalny wskazał, że interes konsumenta, jaki należy rozważyć, to interes istniejący w momencie rozstrzygnięcia sprawy. Zdaniem Rzecznika, wola konsumenta co do wyboru pomiędzy upadkiem całej umowy a jej uzupełnieniem przeważa nad wdrożeniem systemu ochrony, takiego jak zastąpienie nieuczciwego warunku i utrzymanie umowy w mocy. Dzieje się tak nawet w sytuacji, gdy konsument wybiera rozwiązanie, które jest dla niego w ocenie sądu niekorzystne. Utrzymanie w mocy nieuczciwych warunków umownych jest bowiem w ocenie Rzecznika niemożliwe, w przypadku braku wyraźnej woli w tym zakresie ze strony samego konsumenta, także w sytuacji gdy takie rozwiązanie byłoby obiektywnie najkorzystniejsze dla konsumenta. Co dalej z kredytami w CHF? Powyższa opinia jest w naszej ocenie niezmiernie korzystna dla kredytobiorców posiadających kredyty indeksowane lub denominowane kursem waluty obcej. Jest ona również w dużej mierze zbieżna ze Stanowiskiem Rzeczypospolitej Polskiej skierowanym wcześniej w tej sprawie do TSUE, o którym także pisaliśmy na naszym blogu. Mamy więc nadzieję, że samo orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości wydane w polskiej sprawie będzie równie pozytywne dla Frankowiczów. Pomoc Frankowiczom Wszystkie osoby zainteresowane uzyskaniem porady prawnej w zakresie dochodzenia roszczeń z tytułu kredytów frankowych zapraszamy do bezpośredniego kontaktu z Kancelarią. Chętnie odpowiemy na Państwa pytania.
opinia rzecznika generalnego tsue frankowicze